
Połonina Wetlińska i spacer do legendarnej Chatki Puchatka – to coś co zdecydowanie musisz zrobić wybierając się w Bieszczady.
Połonina Wetlińska wraz z Chatką Puchatą była naszą drugą wycieczką w góry podczas zeszłorocznego pobytu w Bieszczadach. Jeśli pamiętacie to wcześniej naszym łupem padła Tarnica, o czym mogliście przeczytać już wcześniej. Teraz pokażemy Wam inne widoki.


Najszybsza trasa do Chatki Puchatka jest z Przełęczy Wyżnej. Jest tam duży parking, gdzie wołają sobie 25 zł za parkowanie i jeszcze z wielką łaską dają paragon. O ewentualnej fakturze nie ma nawet co marzyć. Za wstęp na szlak płacimy po 7 zł (dorośli), dzieci do 7 roku życia są zwolnione z opłat.


Z Przełęczy Wyżnej do Chatki Puchatka żółtym szlakiem jest 1:15 h marszu (według znaków). Nam zajmuje to niecałe 2 godziny z uwagi na 2,5 latka dzielnie i samodzielnie maszerującego do góry.Ogromną radość mu sprawia to, że mógł sam wyjść i przybić pieczątkę do książeczki. Chatka Puchatka jest najwyżej położonym schroniskiem w Bieszczadach, wybudowano go po II wojnie światowej z przeznaczeniem jako wojskowy punkt obserwacyjny. Od 1967 roku działa jako obiekt całoroczny ale oferuje spartańskie warunki (nie ma bieżącej wody ani kanalizacji).

Po odpoczynku ruszamy dalej. Przed nami rozpościera się Połonina Wetlińska, która oferuje niesamowite widoki dookoła. Pierwszy raz jestem w Bieszczadach i cieszę się, że wybraliśmy spacer właśnie w tym miejscu. Z daleka zerka na nas wspominana wcześniej Chatka Puchatka, a my podążamy przed siebie. Czerwony szlak prowadzący do Przełęczy M.Orłowicza jest długi, ale podejścia i zejścia są łagodne. Z przełęczy pozostaje już tylko zejście do Wetliny, co dzieciakom trochę już się dłuży pod koniec.







Szlak żółty kończy się przy głównej drodze w Wetlinie. Po drugiej stronie ulicy jest sklep spożywczy i parking, na którym stoją m.in busy oferujące transport na Przełęcz Wyżną (gdzie zostawiliśmy samochód). Tym sposobem kończymy na jakiś czas górskie wędrówki w Bieszczadach (na pewno tam kiedyś jeszcze wrócimy). A w następnym artykule dowiecie się co jeszcze można robić z dziećmi w Bieszczadach.



11 komentarzy
Połoniny są piękne, byłam tu dwa razy, widoki niesamowite. Mieszkam na Podkarpaciu, więc blisko;-) Cena za parking jest kosmiczna. To nawet w Pieninach płaciliśmy chyba 4 zł za godzinę pod Wąwozem Homole. Chciałabym wybrać się na połoniny w końcu z dziećmi;-)
To faktycznie masz blisko 🙂 my mamy blisko w Beskidy dlatego Bieszczady to już grubsza wyprawa 😉
Takie wyprawy są najlepsze 🙂
Bardzo pomocne wskazówki. Dziś pokonaliśmy tę trasę z 5 letnią Marysią i 1.5 rocznym Oskarem 🙂 Wszyscy bardzo zadowoleni. Pozdrawiam
Świetnie 🙂 mam nadzieję, że Wam się podobało 😉
Irek, a jak 1,5roczniak w nosidle czy sie wyrywał i też sam tuptał? zastanawiam się jak to zorganicować z moją dwojką 4latka i 1,5 roczniak
Polecam…. również byliśmy dwa tygodnie temu z Żonką po raz pierwszy w tych stronach. Trasa malownicza, przepiękne krajobrazy, widoki niezapomniane. Pojechaliśmy tam „dzięki Zespołowi KSU”, który idealnie oddaje klimat Bieszczad. Jak Bieszczady to tylko z KSU w słuchawkach, wtedy zaczyna się rozumieć tę Krainę. Polecam i na pewno tam wrócę, bo to miłość od pierwszego wejrzenia.
Dzięki za artykuł. Dzisiaj idziemy z rodzinką.
Świetnie 🙂 I jak Wam się podobało? 😉
A czyda rade wjechac wozkiem z rocznym.dzieckiem czy lepiej w nosidle ?
Zdecydowanie lepiej z nosidłem 🙂